25 listopada 2013

Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu

Wrocławski Jarmark Świąteczny rozrasta się z roku na rok zajmując poszczególne części Rynku i przyległe do niego ulice. Gości na nim również coraz więcej osób, z czego sporą ilość stanowią turyści. Czasem ciężko jest znaleźć dla siebie miejsce przy stoliku i spokojnie wypić grzańca, niełatwe jest również przeciskanie się do straganów. W tym roku jarmark otworzył się na spragnionych rozrywki w ubiegły piątek, więc każdy chętny może go już odwiedzić.
Handlowcy wyczuli w tematycznych jarmarkach niezły potencjał, bo w tym roku oprócz znanego już jarmarku na wrocławskim Rynku maja powstać dwa kolejne. Z chęcią je zobaczę, bo przyznam się, że lubię takie imprezy, chociaż nie ukrywam, że wrocławskiemu jarmarkowi do ideału daleko.






Jarmark znów odrobinę się powiększył i podobno jest największy w kraju. W porównaniu do podobnych imprez u naszych sąsiadów daleko mu jeszcze do miana dużego, a co dopiero największego.
Trzy strony Rynku są już zajęte, tylko Plac Gołębi pozostał dla gołębi. Część ulicy Oławskiej (do Szewskiej) i Świdnickiej (do przejścia podziemnego) również okupują stragany. Grzańca w kilku wersjach można się napić w ogródkach usytuowanych w Rynku. Cena 10 zł za tradycyjnego, 12 zł za smakowego i wrocławskiego, nie mało moim zdaniem. W Niemczech płaciłem w ubiegłym roku od 2 do 2,50 euro, co zbliża się do wrocławskiej ceny, ale w Krakowie kubek grzańca galicyjskiego kosztował kilka tygodni temu 6 zł. To jednak spora różnica w cenie na niekorzyść Wrocławia. Również smak wrocławskich grzańców nie należy do moich ulubionych, ale to kwestia gustu oczywiście :-)
Jedzenia na jarmarku znajdziecie sporo, przede wszystkim w Rynku i na Świdnickiej, ale nic mnie szczególnie nie ujęło. Są stoiska z grillem (szaszłyki, kiełbasa, bigos), jest chleb ze smalcem, grillowane produkty oscypkopodobne, są również langosze. Moim zdaniem 14 zł za langosza to sporo, a nie ukrywam, że taki samodzielnie zrobiony bije je na głowę. Langosz to również hit ostatniego jarmarku w Dreźnie, widać znika z Budapesztu, a pojawia się w innych częściach kontynentu.
Pojawił się po raz pierwszy Leberkas, swego rodzaju pieczony blok mięsny, który krojony w plastry ląduje w bułce w towarzystwie ostrej musztardy (11 zł bodajże). Tego specjału warto spróbować, bo w Polsce zobaczyłem go po raz pierwszy. Często w Niemczech przekąszę sobie bułeczkę Leberkas-em, kosztuje tam ok. 1-1,50 euro. Aha, kasztany jadalne również znalazły sobie we Wrocławiu miejsce.
Na deser możecie spróbować belgijską czekoladę, pierniki, owoce w czekoladzie, watę cukrową, naleśniki francuskie i kurtoszkołacza. Są również prażone orzechy czy też cała moc żelków.
Oprócz jedzenia do natychmiastowego spożycia stoiska oferują również produkty żywnościowe, które ze smakiem można schrupać w domu. Od lat we Wrocławiu na każdym festynie goszczą stragany z litewskimi wędlinami i alpejskimi serami. Są rodzime wyroby wędzarnicze, kiełbasy i ryby. Można zaopatrzyć się w chleby, sery (alpejskie, korycińskie, owcze, kozie, "góralskie"), miody i przyprawy.
Mnie oczywiście najbardziej interesuje jedzenie, ale na jarmarku znajdzie się też sporo "badziewia". Niestety mało straganów ma tak naprawdę coś wspólnego ze świętami, możecie jednak na nich sprawić sobie lub komuś innemu prezent. Jest biżuteria, berety, wyroby z porcelany bolesławieckiej i drewna. Są bombki choinkowe, aniołki, trochę ciuchów, torebek. Przyznam się szczerze, że na niczym nie zawiesiłem dłużej oka, ale nie oznacza to, że nie znajdziecie tam nic dla siebie ;-)

Nie zanudzam Was, obejrzyjcie sobie parę zdjęć z wczorajszego dnia. Jeśli w Waszym mieście są organizowane bożonarodzeniowe jarmarki to napiszcie o tym, chętnie poczytam o nich, a jeszcze chętniej je odwiedzę.

O jarmarku w Dreźnie i Berlinie przeczytacie klikając linki poniżej:

Jarmarki Bożonarodzeniowe w Dreźnie

Jarmark Bożonarodzeniowy w Berlinie

  Zapraszam również na informacje o edycji 2014 jarmarku wrocławskiego

Jarmark Bożonarodzeniowy - Wrocław 2014

























6 komentarzy:

  1. Ale tam jest teraz pięknie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to wszystko wygląda. Już sobie wyobrażam przepiękny wrocławski Rynek w zimowej scenerii, z tymi wszystkimi straganami.
    Hmmm... może to będzie powód dla którego warto odwiedzić ciocię ;), tym bardziej, że w Warszawie po raz pierwszy nie zostanie zorganizowany jarmark bożonarodzeniowy na Rynku Starego Miasta, tylko w okolicach Dworca Centralnego! Nie wiem kto wpadł na tak "genialny" pomysł. Wiem, że przez to miasto dużo straci, bowiem turyści z chęcią odwiedzali jarmark.
    Ponoć za obecną sytuację odpowiedzialni są staromiejscy restauratorzy, którym jarmark odbierał klientelę. Cóż poradzić? Szkoda tylko, że tak się stało, bo wielki urok miało usytuowanie jarmarku właśnie w tym miejscu.
    W tym roku zamiast jarmarku na Rynku Starego Miasta będziemy mieć lodowisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać restauratorzy maja poparcie w urzędzie skoro tak łatwo wymusili zmiany.
      Ja myślę, że to trochę przesadzona reakcja, bo po winku na zimnicy chętnie wpadnę do ciepłej knajpki na obiadek, więc to transakcja wiązana tak naprawdę. Jeśli tłumy są w Rynku to ktoś z tych ludzi zajrzy do restauracji, jeśli wszyscy będą gdzie indziej to w Rynku będzie pusto.
      U nas tez kiedyś było lodowisko w Rynku, ale to dawne dzieje...

      Usuń
  3. Lubie pochodzić sobie między tymi wszystkimi budkami i zobaczyć co w nich oferują. Czytałam ostatnio,że handlarze narzekają na małą liczbę gości i mają nadzieję,że zmieni się to bliżej Świąt.Te świeczki ze zdjęcia bardzo mi się podobają-taka ze słonikiem na szczęście w Nowym Roku by mi się przydała:) Muszę czym prędzej się przejechać i sprawdzić jak to w tym roku wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę, że udało Ci się dostać jeszcze kubek bucik. Byłam dzisiaj i dostałam serduszko, bez żadnego napisu, że Wrocław, że jarmark, czy chociażby daty. Beznadzieja. Gdybym wiedziała, że już nie będzie bucików, to wybrałabym się wcześniej, a tak z braku czasu poszłam dopiero teraz i tylko się wkurzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja go nie kupiłem, tylko z niego skosztowałem wina :-)
      Jakoś mi nie przypadł do gustu, ale jak widać poszedł jak woda... Sprzedawcy narzekali, choć jak sądzę dudki zarobili :-D
      W przyszłym roku będą pewnie ładniejsze, będziesz zadowolona...

      Usuń

Witam na moim blogu :-)
Dziękuję za pozostawienie Twojej opinii. W miarę możliwości odpowiem na każdy (podpisany imieniem lub nickiem) komentarz...