28 października 2014

Pad Thai

Pad Thai to topowe danie uliczne, które jada się w Tajlandii na każdym kroku. Oczywiście można je zjeść również w innych częściach świata w tajskich restauracjach. Jest to dość szybkie w przygotowaniu danie. Jego bazą jest makaron ryżowy w formie wstążek, smażony z dodatkami. Tradycyjnie smaży się go z jajkiem, tofu, doprawia pastą z tamaryndowca (nadaje kwasowość), sosem rybnym (słoność), cukrem palmowym (słodycz), szalotką, czosnkiem, chili i suszonymi krewetkami. Gotowe danie podaje się z limonką, prażonymi orzechami ziemnymi, płatkami chili. Pad Thai może zawierać również kiełki fasoli, świeże krewetki, mięso kraba, kurczaka lub wieprzowinę. Jest naprawdę sporo wersji tego dania i nie sposób się nim znudzić.
Moja wersja pad thai zawiera jedynie owoce morza, nie zdecydowałem się dodawać ani kurczaka, ani wieprzowiny. Dodatkowo trochę inaczej potraktowałem jajko. Wg przepisu, na którym się wzorowałem jajko nie jest wbijane na patelnię (wok), tylko przygotowuje się z niego cienki naleśnik i kroi cieniutko jak makaron. Dość ciekawa i bardzo smaczna alternatywa :-)

Pad Thai przygotowały ze mną:


Pad Thai


Składniki (2 porcje):
  • 2 jajka
  • 2 gałązki szczypioru z cebulką (spring onion
  • 2 łyżki tajskiego sosu rybnego 
  • 16 krewetek tygrysich, najlepiej świeżych 
  • 2 łyżeczki brązowego cukru 
  • 1 łyżeczka pasty z tamaryndowca 
  • 150 g tofu 
  • 1 łyżka świeżego imbiru, startego 
  • 1 pęd trawy cytrynowej 
  • 1 papryczka chili 
  • 1 szalotka 
  • 2 ząbki czosnku 
  • 1 łyżka posiekanych suszonych krewetek (opcjonalnie) 
  • 120 g makaronu ryżowego, wstążki 5 mm 
  • 75 g kiełków fasoli mung, świeżych 
  • 1 łyżka posiekanej natki kolendry 
  • kilka listków tajskiej bazylii (dałem zwykłą, tylko do przybrania)
  • garść orzeszków ziemnych 
  • 1 łyżeczka płatków chili 
  • 1 limonka 
  • olej roślinny – do smażenia 
  • sól, świeżo zmielony czarny pieprz – do smaku 



Pad Thai


Zacznijmy od przygotowania makaronu. 2 porcje makaronu ryżowego zalać wrzącą wodą, przykryć i odstawić na 5 minut lub do czasu, aż będzie al dente. Odcedzić go, przepłukać zimną wodą i pozostawić na sitku.
Orzeszki podprażyć na suchej patelni na złoty kolor, następnie lekko posiekać. Płatki chili również podprażyć moment, aby wzmocnić ich aromat.
Pastę z tamaryndowca wymieszać w szklance z odrobiną wody, cukrem i 1 łyżką sosu rybnego. Czosnek zetrzeć lub drobno posiekać, szalotkę pokroić w cienkie plasterki, chili pozbawić nasionek i drobno posiekać. Świeżą trawę cytrynową drobno pokroić (tylko białą część), jeśli macie suchą lub mrożoną, to rozgnieść ją i użyć w całości. Krewetki pozbawić głów, ogonków i pancerza. Opłukać.

Białe i jasnozielone części szczypioru drobno posiekać i ubić wraz z jajkami i 1 łyżką sosu rybnego. Doprawić do smaku pieprzem. Na sporej patelni rozgrzać odrobinę oleju roślinnego i usmażyć z jajka grubszy naleśnik. Po usmażeniu ściągnąć go z patelni, przestudzić, zwinąć w rolkę i pokroić w cieniutkie paski. Odłożyć na bok.
Następnie na patelni z olejem podsmażyć na złoty kolor tofu pokrojone w średniej wielkości kostkę. Po usmażeniu ułożyć je na papierowym ręczniku, aby odsączyć zbędny tłuszcz.

Teraz zasadnicza część potrawy. W głębokiej patelni podsmażyć na odrobinie oleju szalotkę, imbir, czosnek, chili i trawę cytrynową (opcjonalnie również suszone krewetki). Dodać świeże krewetki i smażyć 2 minuty, aż się zaczną różowić. Dodać miksturę z tamaryndowcem i wszystko wymieszać. Na patelnie dodać pozostałe składniki – makaron, kiełki, tofu, suszone krewetki, tajską bazylię i kolendrę. Wszystko wymieszać i smażyć minutę. Dodać pokrojony naleśnik, wymieszać aby wszystko się podgrzało. Ewentualnie doprawić solą lub pieprzem. Z solą należy uważać bo sos rybny i suszone krewetki zawierają sól już w sobie.
Ułożyć danie na talerzach, posypać posiekanymi orzeszkami ziemnymi i prażonymi płatkami chili. Podawać z kawałkiem limonki, przed jedzeniem skropić danie sokiem z tejże limonki.
Smacznego :-)

 
Pad Thai

4 komentarze:

  1. Jedno z moich ulubionych dań kuchni tajskiej :) Widzę, że trzeba do niego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam :) Wygląda bardzo apetycznie. Ja znam wersję z omletem, nie wiem czy to to samo co twój naleśnik, ale jest pyszne :)

    OdpowiedzUsuń

Witam na moim blogu :-)
Dziękuję za pozostawienie Twojej opinii. W miarę możliwości odpowiem na każdy (podpisany imieniem lub nickiem) komentarz...