21 maja 2013

Sałatka z matjasów

Podczas ostatniej wizyty w Berlinie, o której pisałem na blogu, nie mogło zabraknąć konsumpcji matjasów - młodziutkich śledzi. Nie są to znane z naszych sklepów śledzie a la matjas, czyli jedno wielkie oszukiwanie naiwnych konsumentów.
Nazwa matjas pochodzi od holenderskiego maagenharing, co znaczy dziewiczy śledź. To młodziutkie ryby łowione w okresie od połowy kwietnia do połowy czerwca, śledzie które jeszcze nigdy się nie tarły. Są one bardziej tłuste niż dojrzałe osobniki, dzięki czemu są znacznie delikatniejsze w smaku. Nie są tak zasalane jak dorosłe śledzie stąd nie ma potrzeby namaczać ich przed spożyciem. Z zewnątrz są pięknie srebrzyste, a ich mięso ma różowy kolor.
Są, obok szparagów, wiosennym hitem w Niemczech. Spożywane są w całości, w kanapkach i sałatkach. Często podawane są do nich kartofle z wody lub smażone ziemniaczane talarki, zielona fasolka szparagowa z boczkiem lub śmietanowe (jogurtowe) sosy.  W Polsce również powoli pojawiają się w sklepach, więc jeśli będziecie mieli okazję je nabyć to się długo nie zastanawiajcie. Mnie strasznie smakują, mimo że nie jestem wielkim miłośnikiem śledzi. Smakują zupełnie inaczej niż śledzie, które możemy spotkać w każdym naszym sklepie.


sałatka śledziowa z matjasów



Składniki (2 porcje):
  • 4 matjasy (filety)
  • 4 młode ziemniaki
  • garść natki pietruszki, posiekanej
  • garść koperku, posiekanego
  • 1/2 szklanki śmietany
  • 2 łyżki masła
  • 1 ogórek (mały)
  • skórka otarta z połowy cytryny
  • sól, świeżo zmielony czarny pieprz - do smaku

Ze śmietany, koperku i ogórka pokrojonego w cienkie półplasterki przygotować sos. Doprawić pieprzem.
Ugotować w osolonej wodzie młode ziemniaczki, odcedzić. Do garnka z ziemniakami dodać masło i natkę pietruszki, wymieszać.
Matjasy pokroić w mniejsze kawałki i ułożyć na talerzu, polać sosem śmietanowym, posypać skórką cytryny.  Obok ułożyć ziemniaki obtoczone w maśle i natce.
Smacznego :-)


matjasy w sosie śmietanowym

10 komentarzy:

  1. Ja jakoś specjalnie śledziowa nie jestem, zwłaszcza jeśli chodzi o śledzie kupowane w Pl. ale takiego prawdziwego matiasa mogłabym nawet spróbować, pewnie byłoby tak samo jak z duńskimi śledziami, które mogłam jeść, jeść i ciągle jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez jadam góra dwa razy w roku i to własnej roboty, innych nie tykam. Te natomiast mnie zaskoczyły swoim smakiem i jak tylko będzie okazja będę kosztować :-)

      Usuń
  2. Delicje!
    Nigdy ich u nas nie spotkałam.
    Do granicy mam całkiem niedaleko, więc może warto się wybrać.
    W końcu to ostatni dzwonek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto się wybrać :-) Tylko kup świeże na wagę, a nie w oleju w opakowaniu, spora różnica w smaku...

      Usuń
  3. Po prostu pysznie:-) W sumie to w Niemczech jestem bardzo często, ale śledzi tam jeszcze nie jadłam;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja próbowałem w zeszłym roku po raz pierwszy, wiec nic straconego ;-)

      Usuń
  4. Wstyd się przyznać, ale śledzie to ja na śniadanie, obiad i kolację mogłabym jeść :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielką miłośniczka śledzi będąc o różnicy pomiędzy matjasami i naszymi śledziami a la matjas też kiedyś pisałam ... zazdroszczę Ci tej śledziowej uczty ... dziewicze smaki to coś co facet niewątpliwie docenić potrafi :):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię śledzie pod każdą postacią. Te mają wyjątkowo zachęcający kolor.

    OdpowiedzUsuń

Witam na moim blogu :-)
Dziękuję za pozostawienie Twojej opinii. W miarę możliwości odpowiem na każdy (podpisany imieniem lub nickiem) komentarz...